„Czy wszystkie dzieci mają ADHD?”
Wokół tego zaburzenia narosło sporo mitów. Jedni uważają, że ADHD to chwilowa moda. Inni są przekonani, że każde „niegrzeczne” dziecko automatycznie spełnia kryteria diagnozy. W mediach społecznościowych można znaleźć tysiące materiałów o „objawach ADHD”, dlatego wielu rodziców zaczyna zadawać sobie pytanie: „Czy dziś każde dziecko ma ADHD?” Jak to zwykle w życiu bywa, rzeczywistość jest nieco bardziej złożona, niż to co można usłyszeć od influencerów.
Ten temat jest mi szczególnie bliski również osobiście. Sam dopiero w dorosłości otrzymałem diagnozę ADHD i szczerze mówiąc bardzo dużo zmieniło to w moim życiu. Dostałem wsparcie farmakologiczne, które pomogło mi skupić się na zajęciach i codziennych obowiązkach. Zacząłem w końcu budować strategie pracy i uczenia się dopasowane do tego, jak faktycznie funkcjonuję i jakie są moje możliwości (oraz, niestety – ograniczenia). Po raz pierwszy przestałem myśleć o sobie jak o osobie „leniwej”, „chaotycznej” albo „za mało starającej się”. Przez całe dzieciństwo towarzyszyło mi poczucie, że jestem po prostu gorszy od innych i ciągle czegoś mi brakuje. Zupełnie niepotrzebnie. I to nie tak, że moi rodzice nie próbowali mi pomóc. Wręcz przeciwnie. Zabierali mnie na integrację sensoryczną, wykonywałem ćwiczenia na koncentrację i koordynację, poświęcili mnóstwo czasu, energii i pieniędzy, żeby znaleźć rozwiązanie. I część tych działań naprawdę pomagała. Problem polegał na tym, że zabrakło jednej rzeczy: rzetelnej diagnozy i planowania leczenia już na początku procesu. Przez to wiele działań było trochę chaotycznych i prowadzonych metodą prób i błędów — bardziej wokół samych problemów szkolnych, niż rzeczywistego źródła trudności. W dużej mierze opierano się na intuicji pedagog szkolnej, za co jestem jej bardzo wdzięczny, bo naprawdę próbowała mi pomóc. Jednocześnie dziś widzę, jak ogromną różnicę mogłoby zrobić wcześniejsze rozpoznanie ADHD i spójny plan wsparcia. Jak bardzo małemu „mi” mogłoby to ułatwić życie. Dlatego właśnie piszę ten tekst. W pierwszym artykule z serii „Pogromcy Mitów” rozprawimy się z najczęstszymi przekonaniami dotyczącymi ADHD u dzieci i młodzieży. Mam nadzieję, że Wam i Waszym pociechom ta wiedza również to pomoże.
MIT 1: Każde trudne dziecko ma ADHD
FAKT:
Dzieci z natury bywają głośne, impulsywne i pełne energii. Szczególnie młodsze dzieci często mają trudność z siedzeniem w miejscu, czekaniem na swoją kolej czy utrzymaniem koncentracji przez dłuższy czas. To samo w sobie nie oznacza jeszcze ADHD. Jednocześnie nie każde dziecko z problemami szkolnymi, impulsywnością czy trudnościami emocjonalnymi ma ADHD. Podobne objawy mogą pojawiać się także między innymi w zaburzeniach lękowych, depresji, spektrum autyzmu, epilepsji, czy trudnościach rodzinnych. Dziecko z ADHD nie jest po prostu „żywe” albo „niegrzeczne”. Trudności negatywnie, konsekwentnie i przez dłuższy czas wpływają na szkołę, relacje społeczne, organizację codzienności czy regulację emocji.
MIT 2: ADHD to efekt złego wychowania
FAKT:
ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym, a nie skutkiem „braku dyscypliny” czy „bezstresowego wychowania”. Badania pokazują, że ADHD wiąże się przede wszystkim z czynnikami genetycznymi, a także specyficznym przebiegiem ciąży (o tym można napisać osobny artykuł i może nawet to zrobię… dajcie znać, czy chcielibyście poczytać o podstawach rozwoju ADHD). Oczywiście środowisko, w tym wychowanie, może wpływać na nasilenie objawów, ale nie jest ich jedyną, ani główną przyczyną. Rodzice dzieci z ADHD bardzo często słyszą komentarze typu: „Wystarczy postawić granice”, „Za dużo telefonu”, „Kiedyś takich dzieci nie było”. Takie uproszczenia zwykle bardziej obciążają rodzinę niż pomagają dziecku. Kiedyś również takie dzieci były, ale się nimi nie zajmowano. Zostawiano je samymi sobie, przez co nie miały możliwości osiągnięcia swojego pełnego potencjału i rozwinięcia wiary we własne możliwości. Często lądowały na marginesie społecznym.
MIT 3: „Dziecko z ADHD nie potrafi się na niczym skupić”
FAKT:
To jeden z najczęstszych mitów.
Osoby z ADHD często potrafią bardzo mocno skoncentrować się na czymś, co jest dla nich interesujące, angażujące albo mocno stymulujące. Problem nie polega na całkowitym „braku uwagi”, ale raczej na trudności z regulowaniem uwagi. Dziecko może mieć ogromny problem z odrobieniem pracy domowej, ale jednocześnie spędzić kilka godzin na ulubionej grze, budowaniu z klocków albo rysowaniu. W ADHD bardzo charakterystyczna jest właśnie zmienność koncentracji. Dlatego niezwykle ważna jest profesjonalna diagnoza. Nie mogę podkreślić tego dostatecznie mocno. Diagnoza musi być wykonana przez profesjonalny, przygotowany do tego zespół, który potrafi ocenić, czy objawy przypominające ADHD rzeczywiście nimi są.
MIT 4: „ADHD jest łatwe do zdiagnozowania”
FAKT:
Pomimo tego, że mnóstwo osób uważa, że ich dziecko ma ADHD i wydaje im się to oczywiste, rzetelna diagnoza ADHD jest procesem i nie powinna opierać się na jednej rozmowie czy pojedynczym teście. Prawidłowa diagnoza zwykle obejmuje:
Specjaliści muszą sprawdzić, czy objawy rzeczywiście wskazują na ADHD, czy mogą wynikać z innych trudności, np. lęku, depresji, przeciążenia stresem, problemów rodzinnych, sensorycznych albo zaburzeń ze spektrum autyzmu. Zwykle pełna i prawidłowa diagnoza ADHD obejmuje min. dwa lub trzy spotkania z psychologiem, jedno spotkanie z nauczycielem i jedno spotkanie z lekarzem, w trakcie których dokonywane są wymienione wyżej czynności.
MIT 5: „ADHD to wymówka dla lenistwa”
FAKT:
Dzieci z ADHD bardzo często wkładają ogromny wysiłek w rzeczy, które dla innych wydają się proste. Trudności z organizacją, koncentracją, pamięcią operacyjną czy kontrolą impulsów nie wynikają z lenistwa. Wiele dzieci z ADHD naprawdę chce „radzić sobie lepiej”, ale regularnie doświadcza frustracji i przeciążenia. To właśnie dlatego tak często słyszą zdania typu: „Gdyby się bardziej postarał…”, „Jest zdolny, ale leniwy…”, „Mógłby mieć lepsze oceny…”. Takie komunikaty potrafią bardzo mocno uderzać w samoocenę dziecka, a często powtarzane przyczyniają się do dodatkowych powikłań w sferze emocjonalnej i tożsamości dziecka.
MIT 6: „Z ADHD się wyrasta”
FAKT:
U części osób objawy z wiekiem się zmniejszają, ale ADHD bardzo często utrzymuje się także w adolescencji i dorosłości. Zmienia się raczej sposób, w jaki objawy wyglądają. Nadmierna ruchliwość może być mniej widoczna, ale nadal pojawiają się trudności organizacyjne, impulsywność, problemy z koncentracją lub przeciążenie emocjonalne. Dlatego ważne jest wczesne wsparcie i odpowiednie zrozumienie trudności dziecka. Pozwoli to na wyposażenie go w narzędzia służące do poradzenia sobie z objawami w dorosłości.
Podsumowanie
ADHD nie jest modą ani „wymówką”. To realne zaburzenie neurorozwojowe, które może bardzo mocno wpływać na życie dziecka i jego rodziny. Jednocześnie nie każde energiczne czy rozproszone dziecko spełnia kryteria diagnozy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno: dobra diagnoza nie daje „etykiety”. Daje zrozumienie i praktyczne rozwiązania. Czasem po raz pierwszy pozwala dziecku albo dorosłemu przestać myśleć o sobie jak o kimś „gorszym”, „leniwszym” czy „niewystarczającym”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby nie bagatelizować trudności dzieci, ale też nie diagnozować ich pochopnie. Potrzebujemy mniej internetowych uproszczeń, a więcej rzetelnej diagnostyki i praktyki opartej na dowodach naukowych i faktycznej kompetencji. W kolejnym artykule z serii „Pogromcy Mitów” odpowiemy na pytanie:
„Czy smartfony i TikTok mogą wywołać objawy ADHD?”
Autor artykułu: Tymoteusz Kornacki, psycholog, diagnosta ADHD dzieci i młodzieży
„Zmieniamy rzeczywistość przez zrozumienie i działanie”
NIP 7661995414
REGON 365538946
KRS 0000640021
Numer rachunku bankowego
22 1090 1317 0000 0001 4333 9282
Adres e-doręczeń:
AE:PL-12376-94958-VTVTG-21
© 2025 Fundacja WIEDZIEĆ JAK. Wszelkie prawa zastrzeżone.